Sunday, December 16, 2007

Z Maryją wszystko jest możliwe


Z Maryją wszystko jest możliwe
Nasz Dziennik, 2007-12-15
XVI rocznica powstania Radia Maryja

Dwa dni, choć grudniowe, jakże ciepłe... ciepłe miłością i ludzką życzliwością, która na co dzień nie zawsze jest zauważana. Przez dwa dni - 7 i 8 grudnia - Rodzina Radia Maryja dziękowała swojej Patronce za 16 lat posługi katolickiego głosu w domach Polaków w Ojczyźnie i poza jej granicami. Uroczystości odbyły się w piątek w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu, zaś dzień później w bazylice św. Wincentego ? Paulo w Bydgoszczy.

Uroczystej Eucharystii stanowiącej centrum dziękczynienia w Toruniu przewodził ks. bp Andrzej Suski, pasterz Kościoła toruńskiego. Powitał on także uczestników modlitewnego spotkania. Przypomniał słowa Sługi Bożego Jana Pawła II, który powiedział: "Ja Panu Bogu dziękuję codziennie, że jest w Polsce takie radio, które się nazywa Radio Maryja". - Wiele takich podziękowań idzie każdego dnia z polskich serc, tu w kraju i poza krajem. Trudno je zliczyć, bo nie zawsze ludzie o tym mówią i piszą, a jedynie dziękują w cichej modlitwie. Dziękują Bogu przez Niepokalane Serce Maryi, Służebnicy Pańskiej. Ona wie najlepiej, jaką cenę płaci się za "Niech mi się stanie według słowa Twego" - mówił ordynariusz toruński.

W jedności z pasterzami
Mszę Świętą koncelebrowało ponadto 10 księży biskupów: ks. bp gen. dyw. Tadeusz Płoski, ordynariusz polowy Wojska Polskiego, ks. bp Ignacy Dec, pasterz Kościoła świdnickiego, ks. bp Stanisław Napierała, pasterz kaliski, ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, ordynariusz drohiczyński, ks. bp Wiesław Mering, ordynariusz włocławski, ks. bp Tadeusz Bronakowski z Łomży, ks. bp Edward Frankowski z Sandomierza, ks. bp Józef Szamocki z Torunia, ks. bp Tadeusz Werno z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i ks. bp Józef Zawitkowski z Łowicza, który wygłosił Słowo Boże. Mszę św. koncelebrował również o. Zdzisław Klafka, przełożony Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, i o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor i założyciel Radia Maryja oraz ponad stu kapłanów. Na uroczystość przybyła do Torunia rzesza kilkunastu tysięcy słuchaczy Radia Maryja. Uczestniczyli w niej również członkowie parlamentu, władze i samorządowcy Torunia.
Msza Święta dziękczynna za 16 lat istnienia Radia Maryja rozbrzmiewała głośną modlitwą i śpiewem. - Bogu dziękuję, Niepokalanej Maryi zawsze Dziewicy, wam, wszyscy pielgrzymi i domownicy Torunia, dziękuję za to, że w XVI rocznicę działalności Radia Maryja mogę świętować z wami. Niech we wszystkim i od nas wszystkich będzie uwielbiony Bóg - powiedział w homilii ks. bp Józef Zawitkowski.
W czasie uroczystości ks. bp Andrzej Suski, pasterz Kościoła toruńskiego, poświęcił kamień z groty Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Nazarecie, który ofiarowała wspólnota Ojców Franciszkanów z Ziemi Świętej. Stanowi on kamień węgielny pod nową świątynię Maryi Gwiazdy Ewangelizacji, jaka w przyszłości powstanie w Centrum Polonia In Tertio Millennio przy ul. Starotoruńskiej w Toruniu.
Przed błogosławieństwem, jakiego udzielili zebranym księża biskupi, dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk odmówił akt oddania Rodziny Radia Maryja Najświętszej Maryi Pannie.
Miłym momentem uroczystości było podziękowanie za działalność terenowych Biur Radia Maryja. Tuż przed koncertem dyplom z rąk ojca Tadeusza Rydzyka odebrał pan Tadeusz, przedstawiciel najstarszego Biura Radia Maryja, które powstało 15 lat temu w Bydgoszczy przy parafii Św. Trójcy.

Co będzie za dwa lata?
Druga część świętowania XVI rocznicy powstania Radia Maryja odbyła się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w bazylice mniejszej św. Wincentego ? Paulo w Bydgoszczy. Mszy św. przewodniczył ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, pasterz Kościoła drohiczyńskiego. - Radio Maryja ma 16 lat. Co będzie za dwa lata, kiedy osiągnie pełnoletniość i zdolność głosowania? - pytał ksiądz biskup. W homilii ks. bp Antoni Dydycz podkreślił, że media winny uczyć w oparciu o solidne zasady moralne. Kaznodzieja zaznaczył, że powstaje coraz więcej pytań o człowieka, gdzie jest dzisiejszy człowiek, jak do niego dotrzeć. - Odpowiedzią na te pytania są media katolickie. Rozumiemy to dobrze, my, Polacy. Rozumieją to także inne narody, a więc ci wszyscy, którzy przez całe dziesięciolecia byli skazani na słuchanie jedynie takich mediów, które usiłowały zagłuszyć Boży głos. Zresztą czynią to nadal - mówił ksiądz biskup. - Przed szesnastu laty Opatrzność Boża sprawiła, że mogła powstać nowa rozgłośnia, że mogło powstać Radio Maryja. Jakże ono było oczekiwane! Wasza obecność w tej świątyni, kochani bracia i siostry, świadczy o tym. I wspólnie dziękujemy Panu Bogu za to, że nie zabrakło pasterzy, przełożonych zakonnych, ludzi dobrego serca, aby wesprzeć inicjatywę ojca Tadeusza, aby stała się konkretem. Dziś ta rozgłośnia przynależy do całości misji ewangelizacyjnej Kościoła jako jedno z najbardziej dynamicznych narzędzi - dodał z wdzięcznością pasterz Kościoła drohiczyńskiego.
Przed Mszą św. uczestnicy spotkania wysłuchali koncertu Orkiestry Symfonicznej Zespołu Szkół Muzycznych im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Pierwotnie w Bydgoszczy miał wystąpić Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, jednak dzień przed uroczystością do Radia Maryja nadeszło pismo z Ministerstwa Obrony Narodowej odwołujące przyjazd Zespołu. - Zespół Artystyczny Wojska Polskiego występował na uroczystościach religijnych nawet za rządów SLD - przypomniał o. Piotr Andrukiewicz podczas sobotniej uroczystości.

Od dziecka do najstarszych
Obchody 16. rocznicy powstania Radia Maryja tradycyjnie zebrały młodych i starszych, mieszkańców wielkich miast i małych wiosek, wykształconych i prostych. Jednak w czasie modlitewnego świętowania żadne różnice nie mają znaczenia, bo - jak powiedział jeden z jego słuchaczy - "Radia Maryja możemy słuchać od dziecka do najstarszych". Jest to po prostu, wbrew temu, co mówią jego przeciwnicy, głos, który jest skierowany do każdego ucha. Pani Marianna Popiełuszko, mama zamordowanego księdza Jerzego, dobrze wie, co znaczy prześladowanie. Przyjeżdżając na XVI rocznicę powstania Radia Maryja, widzi prześladowania katolickiej rozgłośni. - Pan Jezus, kiedy chciał nas odkupić, cierpiał dla nas. Tak samo Radio Maryja i ojciec Rydzyk cierpi prześladowanie, ale Maryja zwycięża i zwycięży, bo Matka nigdy nas nie odrzuci i będzie się troszczyć o nas. Te kamienie rzucane na ojca Rydzyka już odbiły się i wróciły do rzucających. Tyle ludzi przyjechało do Torunia, więc nie posłuchali oni przeciwników Radia. Przybyli, bo Matka Boża jest obroną - mówiła matka zamordowanego kapłana.
Każdy ze słuchaczy Radia Maryja ma swoją własną historię dotarcia do rozgłośni czy raczej dotarcia katolickiego głosu do niego. Pan Bogusław Morka, artysta operowy, który z zespołem uświetnił toruńską uroczystość, mówił, że razem z żoną zaczęli słuchać Radia Maryja półtora roku temu i z tej rozgłośni wiele się nauczyli, bo Radio daje przykład wspaniałej historii i polskości.
Bogusław Morka dodaje, że odkąd stał się słuchaczem, wyrobił sobie własny pogląd na temat Radia. - Dzięki Radiu Maryja jestem innym człowiekiem, bo też się zmieniłem. I to jest wielki sukces Radia Maryja, że zmienia, zmienia nas wszystkich, kieruje w stronę Pana Boga - przyznał artysta. - Radio Maryja daje mi siłę do pracy i uszlachetnia mnie w stosunku do innych ludzi. Pojawia się u mnie częściej uśmiech, radość życia i umiłowanie drugiej osoby. I to jest chyba najważniejsze posłannictwo Radia Maryja - dodał.
Profesor Józef Szaniawski ocenił obchody rocznicowe z perspektywy historycznej. - Jest to pewien fenomen medialny, że na przełomie dwóch wieków, dwóch tysiącleci, w środku Europy, w Polsce powstało tego typu Radio, wokół którego skonsolidowało się pewne środowisko bardzo różnych ludzi pod względem intelektualnym, społecznym i materialnym. Powiedziałbym tak: jest to esencja i kwintesencja tego, co się mieści w trzech słowach: Bóg, Honor i Ojczyzna - mówił prof. Szaniawski.

Nie imperium, tylko dzieło
Nie sposób wymienić wszystkich miejscowości, skąd przyjechała Rodzina Radia Maryja na swoje święto. Z dalszych części Polski czy z zagranicy słuchacze jechali wiele godzin, wyjeżdżając już w czwartek, by tych kilka godzin spędzić na wspólnym dziękczynieniu w gronie kilkunastu tysięcy osób. Nie wszyscy, a właściwie nieliczni, zmieścili się w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Inni wypełnili kaplicę pod świątynią oraz dwa wielkie namioty obok i tam na telebimach śledzili przebieg uroczystości. Nie żałowali trudu włożonego w przyjazd do Torunia. - Bardzo dobrze się czuję, bo serce mnie tu prowadziło - mówiła pani Lucyna z Sokołów z Rzeszowszczyzny. Jej grupa wyjechała o godz. 4.00. - Jesteśmy z wami całym sercem codziennie, ale dziś, tu obecni, jesteśmy zachwyceni. Czujemy, że Maryja troszczy się o cały Naród. Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją i że błądzą, ale myślę, że nasze modlitwy i wspólna praca będzie zmieniała Ojczyznę i cały świat - dodała słuchaczka.
Ci, którzy przyjechali do Torunia nieco wcześniej, mieli okazję odwiedzić siedzibę Radia Maryja, a także kompleks akademicki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej przy ul. Starotoruńskiej. - Jesteśmy szczęśliwi, że możemy podziwiać to dzieło, nie imperium, tylko dzieło, które ojciec Tadeusz Rydzyk zbudował dla naszych dzieci - mówiła pani Janina z Oleśnicy, zobaczywszy miejsce, gdzie studiują młodzi ludzie.
Wielu słuchaczy wspominało, iż to, co przyciągnęło ich do słuchania toruńskiej rozgłośni, to wspólna modlitwa. Później, w miarę słuchania, poznawali inne programy. Dla większości słuchaczy modlitwą, do której najbardziej są przywiązani, jest Różaniec, który mogą wspólnie odmawiać z innymi wiernymi, niejednokrotnie oddalonymi o tysiące kilometrów. Wspólne odmawianie modlitwy różańcowej wytwarza poczucie jedności. Dla wielu osób Radio Maryja jest obecne w ich domach przez cały dzień. - Nie wyobrażam sobie życia bez Radia Maryja - konkludowała jedna ze słuchaczek.


Katarzyna Cegielska
Współpraca Joanna Kozłowska

Oświadczenie o. Jana Króla CSsR w sprawie dzierżawy ziemi

Oświadczenie o. Jana Króla CSsR w sprawie dzierżawy ziemi
Radio Maryja, 2007-12-16
OŚWIADCZENIE


W związku z artykułem, który został opublikowany w sobotnio - niedzielnym wydaniu Gazety Wyborczej pt. "Rydzyk bierze port", jesteśmy zmuszeni do złożenia niniejszego oświadczenia i zaprotestowania wobec manipulacji, kłamstw i insynuacji, które zawiera niniejszy tekst.

Prawdą jest, że Prowincja Warszawska Redemptorystów (nie O. Tadeusz Rydzyk) podpisała umowę na dzierżawę terenu z Rejonowym Zarządem Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Zanim doszło do podpisania tejże umowy wniosek Zgromadzenia przeszedł całą procedurę zgodnie z obowiązującym w tym zakresie prawem.

Nieprawdą jest, że O. Tadeusz Rydzyk lub Zgromadzenie Redemptorystów cokolwiek "bierze". Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej wyznaczył bowiem cenę dzierżawy zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami.

Nieprawdą jest, jak sugerują autorzy tejże publikacji, że do Portu Drzewnego "wiedzie nowa asfaltowa droga".

Nieprawdą jest, jakoby O. Tadeusz Rydzyk, w związku z wnioskiem o dzierżawę tego terenu "otworzył szeroko antenę przed Szyszką". Minister Środowiska Pan prof. Jan Szyszko, podobnie jak wiele innych osób, gęsto był i będzie zapraszany do Radia Maryja i TV Trwam. Jest bowiem wybitnym fachowcem, a równocześnie patriotą broniącym interesu narodowego.

Nie odnosimy się do informacji, jakoby w spalonym samochodzie Pani Julii Pitery odnaleziono jakieś dokumenty dotyczące tej sprawy, oraz insynuacji Gazety. Uczynimy to w innym miejscu i trybie.

Tekst Gazety Wyborczej i wypowiedzi pani minister Julii Pitery traktujemy jako kolejny atak na niezależne media Radio Maryja, TV Trwam oraz osobę O. Tadeusza Rydzyka, jako próbę budowania demokracji dla wybranych i wolności słowa dla niektórych, a także odwracanie uwagi od prawdziwych problemów społecznych, które domagają się szybkiego rozwiązania.


O. Jan Król CSSR

Toruń, 15 grudnia 2007 r

Saturday, November 24, 2007

Prowokacja ze służbami w tle?

Prowokacja ze służbami w tle?
Nasz Dziennik, 2007-11-23
Dziennikarze "Superwizjera" TVN zaatakowali i obrzucili wulgarnymi wyzwiskami lecącego do Urugwaju ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, oraz posłankę do Parlamentu Europejskiego Urszulę Krupę. Interweniował personel samolotu Ordynarne wyzwiska, agresja i wulgaryzmy - takie zachowanie miało zapewne pomóc dziennikarce TVN Annie Machowskiej, znanej z programu "Superwizjer", do zebrania "sensacyjnego materiału" dotyczącego dyrektora Radia Maryja. To właśnie o. Tadeusza Rydzyka CSsR i towarzyszącą mu w podróży na zlot Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej eurodeputowaną Urszulę Krupę zaatakowała w wulgarny sposób dziennikarka TVN. Całe zajście prawdopodobnie filmowali ukrytymi kamerami członkowie ekipy Machowskiej: Adam Lenart i Ryszard Kot. Skutecznie interweniował jednak personel Lufthansy, który zagroził wyciągnięciem konsekwencji. Pozostaje jednak pytanie - czy trzykrotnie zmieniany termin podróży o. Tadeusza Rydzyka wyciekł z biura LOT, czy też - co niewykluczone - była to przygotowywana operacja służb specjalnych. - Zamierzam poruszyć tę sprawę na forum Parlamentu Europejskiego, bowiem zachowanie tej dziennikarki to coś niespotykanego. Naruszono mój immunitet poselski, obrzucono mnie wyzwiskami - mówi Krupa. Wylot dyrektora Radia Maryja do Urugwaju na Walny Zlot USOPAŁ, w którym mieli uczestniczyć przedstawiciele wielu polonijnych organizacji tak z Ameryki Łacińskiej, jak i USA oraz Kanady, pierwotnie miał mieć miejsce w sobotę. Z niezależnych powodów był jednak dwukrotnie zmieniany, za każdym razem "przebukowywano" bilet na samolot w przedstawicielstwie LOT. Czy pracownicy tej firmy sprzedali dziennikarzom TVN informacje o ostatecznej dacie oraz miejscu wylotu o. Tadeusza Rydzyka z lotniska we Frankfurcie? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że przygotowując prowokację, do jakiej doszło w środę na pokładzie samolotu Lufthansy, ekipa TVN na czele z Anną Machowską dysponowała nie tylko informacją o terminie lotu, ale również o miejscu, jakie w kabinie samolotu będzie zajmował o. Tadeusz Rydzyk. Podejrzenia może jednak budzić fakt, iż dziennikarka znała również utrzymywaną w tajemnicy nazwę i lokalizację hotelu, w którym planowali zatrzymać się uczestniczący w zlocie przedstawiciele Radia Maryja. - Jestem pewny, że w grę wchodzą działania służb specjalnych. Wiedza, którą dysponowali dziennikarze, dotycząca miejsca naszego planowanego noclegu, trzykrotnie zmienianych terminów lotu, nie była wiedzą ogólnie dostępną. Być może nasze rozmowy telefoniczne są podsłuchiwane - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" o. Tadeusz Rydzyk. Dziennikarze "Superwizjera" już na frankfurckim lotnisku czekali na "ekipę Radia Maryja". Jak ustalił "Nasz Dziennik", Anna Machowska usiłowała pod pretekstem rozmowy i zdjęcia "dla tatusia", ukrywając swoją tożsamość, nagrać rozmowę z dyrektorem Radia Maryja. Kiedy została zdemaskowana przez również uczestniczącą w podróży posłankę Krupę, chciała sprowokować - już na pokładzie lecącego samolotu - awanturę. Dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk został obrzucony wulgarnymi wyzwiskami i obraźliwymi określeniami, dziennikarka TVN nie szczędziła wulgaryzmów również w stosunku do Urszuli Krupy. - Kiedy ta pani dowiedziała się, że jestem eurodeputowaną, zaczęła ze mnie drwić. Pytała, czy się nie wstydzę lecieć z ojcem, czy nie wstydzę się brać udziału w tym polonijnym zlocie. Szydziła i obrażała - mówi posłanka Krupa. Najprawdopodobniej całe zajście było filmowane ukrytą kamerą przez towarzyszących Machowskiej: Adama Lenarta i Ryszarda Kota. Nasz informator związany z jedną z komercyjnych stacji telewizyjnych uważa, że mogło chodzić o sprowokowanie o. Tadeusza Rydzyka do gwałtownej reakcji. W gotowym materiale, który trafiłby do emisji, wyretuszowano by lub wycięto skandaliczne zachowanie dziennikarzy i zostałby sam moment reakcji sprowokowanego, opatrzony odpowiednim komentarzem redakcji. Tyle że działania dziennikarzy TVN spaliły na panewce. Interwencję - jak ustaliliśmy - bardzo zdecydowaną, podjął personel niemieckiej Lufthansy. Dziennikarce polecono natychmiast się uspokoić, zagrożono również wyciągnięciem poważnych konsekwencji. Sytuacja powtórzyła się jednak podczas oczekiwania na odprawę paszportową w Buenos Aires.
Wojciech Wybranowski

TVN nie chce komentować sprawy znieważenia przez jej dziennikarzy ojca Tadeusza Rydzyka

Metoda "na tatusia"
Nasz Dziennik, 2007-11-24
PLL LOT: Nie ujawniamy informacji o pasażerach i szczegółach ich podróży. TVN nie chce komentować sprawy znieważenia przez jej dziennikarzy ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja TVN odmawia komentarza w sprawie znieważenia przez ekipę dziennikarzy programu "Uwaga" o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, oraz eurodeputowanej Urszuli Krupy. Całą sprawę nazywa "konfabulacją" i straszy sądem. Jednak eurodeputowana Urszula Krupa, która też stała się ofiarą napaści agresywnej dziennikarki, chce - w związku z naruszeniem immunitetu poselskiego, omówić zdarzenie na forum Parlamentu Europejskiego. Wyjaśnienia wymaga również kwestia, skąd dziennikarze TVN posiadali informacje o utrzymywanych w tajemnicy wewnętrznych szczegółach podróży i miejscach pobytu polskiej delegacji na Walne Zebranie Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej i czy w sprawę angażowali się funkcjonariusze służb specjalnych. Przed kilkoma dniami dziennikarze TVN zaatakowali i obrzucili wulgarnymi wyzwiskami lecącego do Urugwaju o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, oraz posłankę do Parlamentu Europejskiego Urszulę Krupę. Interweniował personel samolotu. Dziennikarze "Uwagi" już na frankfurckim lotnisku czekali na "ekipę Radia Maryja". Anna Machowska usiłowała pod pretekstem rozmowy i zdjęcia "dla tatusia", ukrywając swoją tożsamość, nagrać rozmowę z dyrektorem Radia Maryja. Kiedy została zdemaskowana przez uczestniczącą w podróży posłankę Krupę, chciała sprowokować - już na pokładzie lecącego samolotu - awanturę. Dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk został obrzucony wulgarnymi wyzwiskami i obraźliwymi określeniami, dziennikarka TVN nie szczędziła wulgaryzmów również w stosunku do Urszuli Krupy. - Na wysokości jedenastu tysięcy metrów nad poziomem morza, na pokładzie samolotu stałam się ofiarą psychicznego ataku. Usłyszałam stek wulgarnych wyzwisk, drwin, bardzo obelżywych słów. Dziennikarka TVN znieważała o. Tadeusza Rydzyka i mnie, jako przedstawicielkę Parlamentu Europejskiego. Interweniowała załoga samolotu Lufthansy - mówi eurodeputowana. Tym faktom przeczą jednak przedstawiciele TVN, których poprosiliśmy o odpowiedź, czy wulgaryzmy i zniewagi to standard pracy dziennikarzy stacji. Jak wynika z wypowiedzi rzecznika prasowego TVN Karola Smoląga, kierownictwo tej stacji nie zamierza wyciągnąć żadnych konsekwencji w stosunku do Anny Machowskiej, która - jak mówią naoczni świadkowie zdarzenia - znieważała i obrażała o. Tadeusza Rydzyka i eurodeputowaną Urszulę Krupę, próbując zapewne sprowokować oboje do zdecydowanej reakcji, która odpowiednio wyeksponowana na antenie telewizji mogłaby być skomentowana jako np. "przejaw agresji środowisk Radia Maryja wobec 'rzetelnych dziennikarzy TVN'". - Ze zdziwieniem odnotowaliśmy, że dziennikarze TVN stali się bohaterami kolejnej publikacji "Naszego Dziennika". Tradycji stało się zadość, o ekipie TVN mówi się tylko źle. Powodem publikacji jest to, że nasi dziennikarze podjęli próbę rozmowy z o. Tadeuszem Rydzykiem na pokładzie samolotu lecącego do Buenos Aires. Na tym kończą się fakty przedstawione przez "Nasz Dziennik" i cytowanego przez gazetę o. T. Rydzyka. Reszta tekstu to konfabulacja - twierdzi Karol Smoląg. Tymczasem, jak ustaliliśmy, dziennikarka TVN Anna Machowska próbowała nagrać rozmowę z o. Tadeuszem Rydzykiem, utrzymując w tajemnicy ten fakt i usiłując zataić informacje o wykonywanym przez siebie zawodzie. Kiedy te plany spaliły na panewce, obrzuciła dyrektora Radia Maryja i eurodeputowaną Krupę wulgarnymi wyzwiskami. Jednak nie tylko skandaliczne zachowanie dziennikarki TVN Anny Machowskiej może bulwersować. Również zastanawiający jest fakt, iż dziennikarze tej stacji telewizyjnej dysponowali szczegółowymi informacjami dotyczącymi planów lotu o. Tadeusza Rydzyka, linii lotniczej, trzykrotnie zmienianych terminów podróży, wreszcie miejsca w kabinie pasażerskiej. Polskie Linie Lotnicze zapewniają, że to nie one są źródłem "przecieku". - Pracownicy PLL LOT nie udzielają informacji o nazwiskach ani szczegółach dotyczących podroży swoich pasażerów - zapewnił nas Andrzej Kozłowski z Biura Prasowego PLL LOT. Dziennikarze TVN, pracujący dla programu "Uwaga", dysponowali jednak również informacjami, które nigdy nie były ogólnodostępne, jak miejsca noclegu, wizyt i pobytu polskiej delegacji w Urugwaju. Zdaniem o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, wskazuje to na działania służb specjalnych, które dotarły do takich niepublicznych informacji, wykorzystując techniki operacyjne.
Wojciech Wybranowski

Sunday, October 14, 2007

Chcą opóźnić beatyfikację Jana Pawła II?



Chcą opóźnić beatyfikację Jana Pawła II?
Tygodnik Katolicki Niedziela, 2007-10-14
Kiedy podczas pogrzebu Jana Pawła II - 2 kwietnia 2005 r. rozległo się spontaniczne wołanie zgromadzonych na Placu św. Piotra wiernych: "Santo subito!" (święty natychmiast), doznałem dreszczu wzruszenia. Oto rozpoczynała się nowa epoka w Kościele, pomyślałem, a właściwie powrót do pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to lud rzymski przez aklamację wynosił po śmierci świątobliwe osoby na ołtarze. Teraz domagało się tego pokolenie Jana Pawła II, pielgrzymi z całego świata, dla których słowo "święty" znaczyło tyle samo, co święty Jan Paweł II. Dzisiaj, a piszę te słowa przed 16 października, czyli w przeddzień 29. rocznicy wyboru Papieża Polaka na Stolicę Piotrową, wiele się mówi na świecie o jego pontyfikacie, niestety, nie zawsze dobrze. Chciałbym, abyśmy zdawali sobie z tego sprawę, że dziennikarze bardzo często przebierają zwykłą miarę uczciwości, piszą artykuły i książki, które dosłownie żerują na fakcie, iż Stolica Apostolska wzbudza ogromne zainteresowanie czytelników. Stąd, zwłaszcza na Zachodzie, największym sukcesem cieszą się książki nie tyle poważne, co sensacyjne, bulwarowe, skandalizujące. Ostatnio dla takiej właśnie sensacji wywołano temat ostatniej choroby i umierania Ojca Świętego. Mimo że niemal cały świat obserwował święte i bohaterskie odchodzenie Jana Pawła II do Domu Ojca, podziwiał opiekę lekarzy nad Papieżem, rozgorzała ostra dyskusja na temat błędów w leczeniu Ojca Świętego. Wywołała ją m.in. wypowiedź lekarza anestezjologa Liny Pavanelli, która uważa, że Jan Paweł II był pod koniec życia tak niedożywiony i osłabiony z powodu niemożności połykania, iż należało wiele tygodni wcześniej, niż to zrobiono, założyć mu sondę pokarmową. Bez niej - jak podkreśla - był całkowicie bezbronny wobec najzwyklejszej infekcji. Opinia Liny Pavanelli nie jest do końca prawdziwa, ponieważ Jan Paweł II od 30 marca był odżywiany przez założoną na stałe sondę pokarmową, wcześniej zaś był odżywiany sondą nosowo-gastryczną, którą miał np. w czasie transmisji z Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek 25 marca (właśnie z tego powodu Papieża siedzącego w swej prywatnej kaplicy filmowano tylko z tyłu i z boku). Należy również dodać, że w ostatnich dniach życia Ojciec Święty miał bez przerwy kroplówkę. Druga sprawa związana z odchodzeniem Ojca Świętego z tego świata dotyczy dziennikarskich spekulacji, a właściwie nadużycia w interpretacji papieskich słów, wypowiedzianych 2 kwietnia 2005 r. o godz. 15.30, a więc na 6 godzin przed śmiercią: "Pozwólcie mi odejść do Pana". Wcześniej, 31 marca, w chwili znacznego pogorszenia się stanu zdrowia, gdy stwierdzono szok septyczny, Papież prosił abp. Stanisława Dziwisza, aby go nie przewozić po raz trzeci do szpitala. Czy była w tych słowach prośba o zaniechanie leczenia - jak interpretują je niektórzy dziennikarze? Opiekujący się do końca Ojcem Świętym doktor Renato Buzzonetti nie zgadza się z tą opinią. Po pierwsze - leczenia nie przerwano, a po wtóre - jak zauważa osobisty lekarz Papieża - to zdanie: "Pozwólcie mi odejść do Pana" - było "najwznioślejszą modlitwą, wyrazem głębokiej ascezy, oryginalnym, niemal jedynym w sobie przykładem przywiązania do wiary". Powyższe spekulacje dziennikarskie są niczym w porównaniu z nową książką brytyjskiego dziennikarza Davida Yallopa, zatytułowaną: "Potęga i chwała. Ciemna strona Watykanu Jana Pawła II". Autor na 700 stronach oczernia Papieża, twierdząc, że nie walczył z komunizmem, nie zlikwidował korupcji w Watykanie, tolerował pedofilię w Kościele, pielgrzymując po świecie, kontaktował się z dyktatorami. Dalej Yallop twierdzi, że Karol Wojtyła był przez całe życie aktorem, dlatego grał rolę papieża, stąd "mimo choroby, tak trudno było mu zejść ze sceny". Cóż, można by autorowi tej książki nadać przydomek: "adwokat diabła", gdyby w obecnej procedurze kanonizacyjnej istniał jeszcze taki urząd. To tylko przykład jednego z wielu krytycznych tekstów, jakie ukazują się o Janie Pawle II na świecie. Co o nich sądzić? Trzeba jasno napisać, że tego typu książki lub wypowiedzi mogą opóźnić zakończenie procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Nie jest wykluczone, że komuś bardzo zależy na tym, aby przez takie agresywne ataki na Papieża, na Kościół, zasiać wątpliwości w umysłach i sercach wiernych, podważyć wiarygodność zeznań świadków w procesie kanonizacyjnym. Niestety, liczni dziennikarze zajmujący się problemami Stolicy Apostolskiej i Kościoła nie od dzisiaj poszukują wszędzie sensacji i blichtru, dowolnie manipulują informacją, wyciągają nieprawdopodobne wnioski. Pamiętam, że na początku pontyfikatu Jana Pawła II obwiniano Papieża i Watykan za... przeludnienie świata. Uważano bowiem, że skoro Ojciec Święty tak zdecydowanie broni życia od poczęcia, nie zezwala w żadnym przypadku ani na przerywanie ciąży, ani na stosowanie środków antykoncepcyjnych, to znaczy, iż zaleca niekontrolowany przyrost naturalny, zaostrza problem przeludnienia. Jeden z francuskich pisarzy - Roger Peyrefitte w książce "Czerwona sutanna" zrobił z Papieża Polaka agenta komunistycznego, snując dalej zupełnie absurdalny wątek miłosny i polityczny. Czy Watykan powinien podobne teksty zwalczać? Pytanie to można zastąpić innym: Czy kogokolwiek na świecie, jakąkolwiek inną instytucję można by tak bezkarnie oczerniać? Komuś zależy na tym, aby najwyższy autorytet moralny świata - a takim cieszy się Papież oraz Stolica Apostolska - przyniżyć do ziemi, znieważyć, zmieszać z błotem. O tym musimy wiedzieć.
Czesław Ryszka
www.niedziela.pl

Wednesday, October 10, 2007

"Righteous Among the Nations" More than 6,000 Poles have received the award.



"Righteous Among the Nations" More than 6,000 Poles have received the award.

Poland's president on Wednesday plans to honor dozens of people who saved Jews during the Holocaust, including a posthumous distinction to the German officer who helped musician Wladyslaw Szpilman of The Pianist survive.

President Lech Kaczynski, who has long been an advocate of close relations with the Jewish community, was to lead a ceremony at the National Opera House in downtown Warsaw to honor individuals who risked their lives to save Jews during World War II. Many have already received the "Righteous Among the Nations" award from Israel.

"Honoring the 'Righteous' with (Polish) state distinctions pays homage to the unparalleled heroism of normal people, while setting an example for current and future generations," a statement on the president's Web site said.

The president's office said that Wilm Hosenfeld, a German officer who helped save Szpilman, the Polish-Jewish musician whose story was chronicled in Roman Polanski's Oscar winning film, The Pianist, will receive a posthumous award.

The Yad Vashem Holocaust Memorial created the "Righteous Among the Nations" distinction as a way to honor people who saved Jews from the Holocaust. More than 6,000 Poles have received the award.
By ASSOCIATED PRESS
WARSAW, Poland

Saturday, October 6, 2007

This is a video response to Rabbi Marvin Hier on the Jew-Hating Father Rydzyk

This is a video response to Rabbi Marvin Hier on the Jew-Hating Father Rydzyk




Stop Bashing Radio Maryja!




But the Jews didn't ask for money when Poland was under soviet rule. Now when Poland is democratic, Jews want Poland to pay up. For what. 6 million Poles died, 3 million of them were Jewish. Who is gonna pay Poles for their suffering. There are thousands of Jews who survived Holocaust because of Poles. What about the whole Polish villages that got shot for hidding one Jew

Alex Lech Bajan
CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: alex@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com